Nie musisz udowadniać swojej wartości.

Czy zdarza Ci się mieć poczucie, że ciągle musisz coś udowadniać? Że powinieneś być bardziej kompetentny, atrakcyjny, interesujący, skuteczny? Że Twoje osiągnięcia, wygląd, relacje i opinie innych ludzi nieustannie decydują o tym, jak się ze sobą czujesz?
Czasami największym problemem nie jest to, że myślimy o sobie źle. Jest nim to, że nieustannie musimy odpowiadać na pytanie, ile jesteśmy warci.
A gdyby zdrowe poczucie własnej wartości polegało nie na tym, żeby wreszcie przekonać siebie i innych, że jesteśmy wystarczająco dobrzy, ale na tym, żeby przestać ciągle zdawać ten egzamin?
Życie jako niekończący się egzamin
Wiele osób doświadcza swojej wartości w sposób warunkowy.
Kiedy odnoszą sukces, czują się dobrze. Kiedy spotyka je niepowodzenie, zaczynają wątpić w siebie. Kiedy ktoś okazuje im zainteresowanie, czują się ważne. Kiedy zostają pominięte lub odrzucone, pojawia się poczucie niewystarczalności.
W takim świecie niemal każda sytuacja staje się okazją do sprawdzania siebie.
Rozmowa z innymi ludźmi może zamienić się w ocenę własnej inteligencji. Sukces zawodowy — w dowód osobistej wartości. Wygląd — w miarę atrakcyjności. Relacja — w odpowiedź na pytanie, czy zasługuję na miłość.
Problem polega na tym, że egzamin z własnej wartości nigdy się nie kończy.
Nawet jeśli dzisiaj otrzymamy pozytywną ocenę, jutro będziemy potrzebować kolejnej.
W ten sposób życie staje się nieustannym wysiłkiem, któremu towarzyszą napięcie, porównywanie się z innymi i lęk przed porażką.
Dlaczego tak bardzo zależy nam na opinii innych?
Potrzeba akceptacji i uznania jest naturalna. Jesteśmy istotami społecznymi. Chcemy być zauważani, ważni i kochani.
Trudności zaczynają się wtedy, gdy opinia innych ludzi staje się podstawowym źródłem naszego poczucia wartości.
Zaczynamy patrzeć na siebie cudzymi oczami.
Czy jestem wystarczająco dobry? Czy inni mnie podziwiają? Czy osiągnąłem tyle, ile powinienem? Czy jestem bardziej czy mniej wartościowy niż ktoś obok?
Takie porównywanie się z innymi może przybierać różne formy. Jedni próbują udowadniać swoją wartość poprzez osiągnięcia zawodowe. Inni poprzez atrakcyjność, wiedzę, pieniądze, pozycję społeczną albo bycie niezastąpionym w relacjach.
Niekiedy przybiera to również postać nadmiernego pomagania, perfekcjonizmu czy nieustannego zabiegania o aprobatę.
Choć zachowania te wyglądają inaczej, może łączyć je podobne przekonanie:
„Żeby czuć się wartościowym, muszę na swoją wartość zasłużyć”.
Niskie poczucie własnej wartości to nie zawsze negatywne myślenie o sobie
Często wyobrażamy sobie osobę z niskim poczuciem własnej wartości jako kogoś nieśmiałego, wycofanego i przekonanego o swojej bezradności.
Tymczasem trudności z samooceną mogą występować również u osób ambitnych, odnoszących sukcesy, kompetentnych i dobrze funkcjonujących społecznie.
Czasami właśnie ogromna aktywność i dążenie do osiągnięć służą temu, żeby nie doświadczać bolesnego poczucia niewystarczalności.
Wtedy sukces nie przynosi trwałego spokoju. Przynosi chwilową ulgę.
A po niej pojawia się następny cel, kolejne porównanie i kolejna potrzeba potwierdzenia własnej wartości.
Dlatego praca nad poczuciem własnej wartości nie zawsze polega na uczeniu się bardziej pozytywnego myślenia o sobie.
Czasami znacznie ważniejsze jest rozpoznanie, dlaczego w ogóle tak często musimy siebie oceniać.
Bezpieczna bliskość — relacja, w której nie trzeba niczego udowadniać
Wyobraźmy sobie relację, w której nie musimy imponować.
Nie musimy być najciekawsi, najmądrzejsi ani najbardziej atrakcyjni. Nie musimy ukrywać każdej słabości ani obawiać się, że popełniony błąd odbierze nam prawo do szacunku.
Możemy być sobą.
Właśnie takie doświadczenie bezpiecznej bliskości może mieć ogromne znaczenie dla budowania stabilnego poczucia własnej wartości.
W relacji opartej na akceptacji i wzajemnym szacunku przestajemy nieustannie sprawdzać, kto jest lepszy, kto ma przewagę, kto dominuje, a kto musi się podporządkować.
Nie oznacza to braku konfliktów, różnic czy wzajemnych oczekiwań.
Oznacza, że różnice i trudności nie zagrażają automatycznie naszej godności ani prawu do bycia kochanym.
Bliskość nie musi tworzyć naszej wartości. Może natomiast pomagać nam ją odkrywać i przeżywać.
Być może właśnie dlatego w naprawdę bezpiecznej relacji pytanie „ile jestem wart?” przestaje być tak ważne.
Nie dlatego, że otrzymaliśmy na nie ostateczną odpowiedź od drugiego człowieka.
Ale dlatego, że przez chwilę nie musimy go sobie zadawać.
Bezpieczna relacja z samym sobą
Podobnej bliskości potrzebujemy również w relacji z samym sobą.
Wiele osób traktuje siebie tak, jakby były nieustannie ocenianymi pracownikami. Każde niepowodzenie wywołuje krytykę, każdy błąd wymaga rozliczenia, a odpoczynek trzeba najpierw usprawiedliwić osiągnięciami.
Trudno w takich warunkach doświadczać wewnętrznego bezpieczeństwa.
Budowanie zdrowej samooceny oznacza między innymi uczenie się innego sposobu odnoszenia się do siebie.
Mogę dostrzegać własne ograniczenia, nie uznając siebie za bezwartościowego.
Mogę przyznać się do błędu, nie przekreślając całej swojej osoby.
Mogę chcieć się rozwijać, nie traktując obecnej wersji siebie jako kogoś, kto nie zasługuje jeszcze na akceptację.
Samoakceptacja nie oznacza rezygnacji z odpowiedzialności ani rozwoju.
Oznacza, że nie muszę najpierw stać się kimś lepszym, żeby zacząć odnosić się do siebie z szacunkiem.
Jak psychoterapia pomaga budować poczucie własnej wartości?
W psychoterapii często odkrywamy, że trudności z samooceną mają swoją historię.
Mogą wiązać się z doświadczeniami nadmiernej krytyki, porównywania z rodzeństwem, warunkowej akceptacji, odrzucenia czy przekonania, że na miłość trzeba zasłużyć.
Z czasem takie doświadczenia mogą przekształcać się w utrwalone przekonania:
„Nie jestem wystarczająco dobry”.
„Muszę być najlepszy, żeby coś znaczyć”.
„Jeśli zawiodę, zostanę odrzucony”.
„Moje potrzeby są mniej ważne niż potrzeby innych”.
Praca terapeutyczna może pomagać w rozpoznawaniu tych przekonań, rozumieniu ich źródeł i stopniowym budowaniu bardziej elastycznego, życzliwego stosunku do siebie.
W podejściu poznawczo-behawioralnym (CBT) można pracować nad automatycznymi myślami, przekonaniami i zachowaniami podtrzymującymi niską samoocenę.
Terapia schematów pozwala dodatkowo przyjrzeć się głębszym wzorcom emocjonalnym i niezaspokojonym potrzebom, w tym potrzebie bezpiecznej więzi, akceptacji i autonomii.
Istotnym doświadczeniem może stać się również sama relacja terapeutyczna — przestrzeń, w której człowiek stopniowo uczy się mówić o sobie bez konieczności imponowania, ukrywania słabości czy obrony przed oceną.
A gdyby nie trzeba było już zdawać egzaminu?
Być może jednym z najważniejszych przejawów zdrowego poczucia własnej wartości jest wewnętrzna wolność.
Wolność od nieustannego porównywania się.
Od konieczności udowadniania, że jesteśmy lepsi, mądrzejsi czy bardziej interesujący.
Od przekonania, że każda porażka mówi coś o naszej wartości jako człowieka.
Nie oznacza to, że przestajemy potrzebować uznania, sukcesów czy bliskości. Nadal możemy cieszyć się osiągnięciami, pragnąć rozwoju i zabiegać o dobre relacje.
Zmienia się jednak ich znaczenie.
Sukces może być źródłem satysfakcji, a nie dowodem, że zasługuję na szacunek.
Bliskość może być spotkaniem dwóch osób, a nie nieustannym sprawdzaniem, czy jestem wystarczająco ważny.
A niepowodzenie może być trudnym doświadczeniem, nie zaś wyrokiem na temat tego, kim jestem.
Może więc zdrowe poczucie własnej wartości zaczyna się wtedy, gdy przestajemy nieustannie pytać, ile jesteśmy warci, i zaczynamy po prostu żyć — w bardziej bezpiecznej, życzliwej relacji ze sobą i z innymi.
Robert Czeszkiewicz
Pracownia Logos




Komentarze