Fantazja pisze lepszą historię niż życie

Fantazja ma niezwykłą zdolność montażu. Potrafi wybrać kilka najlepszych scen, podkręcić kolory, wyciszyć to, co niewygodne, i zbudować historię znacznie atrakcyjniejszą niż rzeczywistość.
W fantazji spotkanie jest bardziej intensywne. Relacja bardziej wyjątkowa. Alkohol bardziej kojący. Nowe doświadczenie bardziej potrzebne. Powrót do starego miejsca bardziej znaczący. A decyzja, którą już wcześniej wielokrotnie podejmowaliśmy, zaczyna wyglądać jak coś zupełnie nowego.
Fantazja nie zawsze kłamie wprost. Częściej mówi półprawdy. I właśnie dlatego jest tak przekonująca.
Fantazja wybiera najlepsze kadry
Kiedy czegoś bardzo chcemy, umysł zaczyna budować opowieść wokół tego pragnienia. Widzimy to, co przyjemne: bliskość, ciepło, podniecenie, ulgę, ekscytację, wolność, poczucie bycia chcianym, wieczór bez ciężaru codzienności.
Znacznie rzadziej fantazja pokazuje cały ciąg. Nie pokazuje następnego poranka, konsekwencji, czyichś oczekiwań, własnego zmęczenia, poczucia rozdwojenia ani tego, że jedno doświadczenie bardzo łatwo zaczyna wołać o następne.
Fantazja tworzy zwiastun. Prawda próbuje pokazać cały film.
„Muszę” często znaczy „bardzo chcę”
Jednym z najciekawszych sposobów, w jaki fantazja wpływa na nasze decyzje, jest zmiana języka. „Chcę” staje się „potrzebuję”. „Potrzebuję” staje się „muszę”. A „muszę” zaczyna brzmieć jak obiektywny fakt.
Tak może działać alkohol: „Miałem ciężki dzień, więc muszę się napić”. Tak może działać relacja: „Muszę się z nią spotkać, bo inaczej nie domknę tej historii”. Tak może działać potrzeba uznania: „Muszę mu wyjaśnić, jaki naprawdę jestem”. Tak może działać impuls seksualny: „Skoro tego nie mam w swoim związku, muszę znaleźć to gdzie indziej”.
W każdym z tych zdań może być kawałek prawdy. Być może naprawdę jesteśmy zmęczeni. Być może czegoś nam brakuje. Być może przeżywamy samotność, niedosyt albo frustrację.
Ale z prawdziwej potrzeby nie wynika automatycznie prawdziwość każdej strategii jej zaspokojenia. To, że czegoś potrzebuję, nie oznacza jeszcze, że każda droga prowadząca do ulgi jest dla mnie dobra.
Fantazja lubi romantyzować intencje
Czasem największą sztuczką nie jest to, że nie wiemy, co robimy. Wiemy. Tylko opowiadamy to sobie w bardziej atrakcyjny sposób.
Możemy mówić: „To niezwykła więź”. A może w dużej mierze szukamy potwierdzenia własnej atrakcyjności. Możemy mówić: „Chcę tylko porozmawiać”. A w głowie od dawna istnieje już zupełnie inny scenariusz. Możemy mówić: „Muszę coś domknąć”. A tak naprawdę chcemy jeszcze jednej dawki tego, co było przyjemne. Możemy mówić: „To tylko jeden wieczór”. Choć dobrze wiemy, że ten jeden wieczór otwiera drzwi do kolejnego.
Fantazja lubi nadawać naszym działaniom bardziej szlachetne znaczenie, bo wtedy łatwiej nam zrobić to, co i tak bardzo chcemy zrobić.
Prawda bywa mniej efektowna. Czasem brzmi po prostu: „Chcę poczuć się lepiej”. „Chcę być pożądany”. „Chcę się rozładować”. „Chcę uciec od napięcia”. „Chcę jeszcze raz przeżyć coś, co było przyjemne”.
I nie ma w tym koniecznie nic zawstydzającego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nie chcemy tego zobaczyć.
Prawda rozczarowuje
Prawda często boli właśnie dlatego, że jest mniej romantyczna.
Fantazja mówi: „To wyjątkowe”. Prawda czasem mówi: „To powtarzalne”.
Fantazja mówi: „To przeznaczenie”. Prawda mówi: „To schemat”.
Fantazja mówi: „Tego potrzebuję”. Prawda mówi: „Bardzo tego chcę”.
Fantazja mówi: „Muszę tam pójść”. Prawda mówi: „Mogę pójść. Ale mogę też nie pójść”.
To ostatnie zdanie może być szczególnie trudne. Bo kiedy odzyskujemy wolność wyboru, tracimy wygodę nieuchronności. Nie możemy już powiedzieć: „Tak po prostu musiało się stać”.
Nie wszystko, co stoi na stole, trzeba zjeść
Dojrzałość nie polega na tym, że przestajemy czegoś chcieć. Możemy bardzo chcieć. Możemy widzieć coś atrakcyjnego. Możemy wiedzieć, że dałoby nam przyjemność. Możemy nawet wiedzieć, że przez chwilę czulibyśmy się znakomicie. I mimo to nie sięgnąć.
Nie dlatego, że przyjemność jest zła. Dlatego, że możliwość nie jest zobowiązaniem.
Nie wszystko, co stoi na stole, musi zostać zjedzone. Nie każda otwarta furtka musi zostać przekroczona. Nie każdy piękny scenariusz musi stać się kolejnym rozdziałem.
Granice nie odbierają życiu smaku. Czasem właśnie pozwalają go zachować.
Prawda pyta: co z tego wyrośnie?
Fantazja zwykle koncentruje się na chwili. Jak się poczuję? Co przeżyję? Jak intensywne będzie to doświadczenie?
Prawda zadaje trudniejsze pytanie: Co z tego wyrośnie?
Więcej wolności czy większy głód? Więcej jedności czy więcej rozdwojenia? Więcej obecności czy więcej ucieczki? Więcej spokoju czy bardziej skomplikowane życie?
To jedno z najbardziej użytecznych pytań, jakie można sobie zadać w chwili silnego impulsu. Nie tylko: „Czy tego chcę?”, ale: „Jeśli zrobię kolejny krok, dokąd prowadzi ta droga?”
Prawda nie odbiera życia
Możemy bać się prawdy, bo wydaje się, że zabierze nam coś pięknego: fantazję, przyjemność, nadzieję, możliwość.
Ale prawda nie jest przeciwieństwem życia. Przeciwnie. To ona pomaga nam przestać żyć w historiach, które wyglądają lepiej niż nasze realne życie, ale stopniowo odbierają nam zdolność do zamieszkania w tym, co naprawdę nasze.
Czasem prawda mówi: „To było piękne. I może pozostać wspomnieniem”. Czasem: „To mnie pociąga. Ale nie chcę z tego budować”. Czasem: „Tego bardzo pragnę. Ale nie muszę tego mieć”. I czasem: „To rozczarowuje. Ale jest prawdziwe”.
Fantazja może napisać znacznie lepszą historię niż życie. Tyle że piękna historia w głowie nie zawsze prowadzi do dobrego życia.
Dlatego czasem warto zatrzymać się i zapytać:
Czy chcę tylko przeżyć tę historię — czy chcę z niej budować swoje życie?
Robert Czeszkiewicz
Pracownia Logos




Komentarze