top of page
Szukaj

Terapia par po zdradzie. Czy związek można odbudować?

30 wrz
5 minut(y) czytania

Zdrada bardzo często dzieli historię związku na dwie części: przed i po. Nawet jeśli para zostaje razem, zwykle nie da się po prostu wrócić do tego, co było. Coś zostało naruszone: zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, obraz partnera, czasem także obraz samego siebie.

Dlatego terapia par po zdradzie nie polega przede wszystkim na próbie odtworzenia starego związku. Bardziej trafne pytanie brzmi: czy dwoje ludzi chce po tym, co się wydarzyło, zbudować nową relację — z tą samą osobą, ale już z pełną świadomością tego, co się wydarzyło?

Po zdradzie pytanie nie brzmi więc tylko: „Czy potrafię wybaczyć?”. Równie ważne jest: „Czy chcę jeszcze budować życie z tą osobą?”. A po drugiej stronie: „Czy jestem gotów budować dalej z osobą, którą zraniłem, i przyjąć konsekwencje tego, co zrobiłem?”


Najpierw trzeba zatrzymać trójkąt


Jeżeli osoba zdradzająca nadal utrzymuje relację z kimś trzecim, zostawia otwartą furtkę, ukrywa kontakt albo mówi: „nie wiem jeszcze, kogo wybieram”, trudno mówić o realnej odbudowie związku.

Można wtedy pracować nad kryzysem, decyzją, granicami czy nawet nad sposobem rozstania. Trudno jednak odbudowywać bezpieczeństwo w parze, jeśli relacja, która to bezpieczeństwo naruszyła, nadal trwa w tle.

To ważna zasada:

Nie da się jednocześnie odbudowywać zaufania i podtrzymywać relacji, która to zaufanie niszczy.


Po zdradzie najpierw jest rana, dopiero potem analiza związku


W terapii bardzo łatwo popełnić błąd i zbyt szybko przejść do pytania: „Czego brakowało w waszym związku?”. Dla osoby zdradzonej może to brzmieć jak próba częściowego obarczenia jej odpowiedzialnością za zdradę.

Dlatego warto bardzo jasno rozdzielić dwie rzeczy.

Odpowiedzialność za zdradę ponosi osoba, która podjęła decyzję o zdradzie.

Natomiast odpowiedzialność za jakość relacji przed zdradą może dotyczyć obojga partnerów.

Dopiero kiedy to rozróżnienie jest jasne, można spokojnie badać, co działo się w związku wcześniej: czy narastał dystans, czy brakowało rozmowy, bliskości, seksu, czułości, poczucia bycia ważnym, czy przez lata odkładano konflikty, czy któreś z partnerów funkcjonowało w chronicznej samotności.

Problemy w związku mogą pomóc zrozumieć kontekst zdrady. Nie usprawiedliwiają jednak samej decyzji o zdradzie.


Co po zdradzie boli najbardziej?


Nie dla każdego najbardziej bolesny jest ten sam element zdrady.

Dla jednej osoby najtrudniejszy będzie fakt kontaktu seksualnego partnera z kimś innym. Dla innej znacznie bardziej niszczące może być odkrycie, że przez miesiące ktoś trzeci otrzymywał czułość, zwierzenia, wiadomości, wspólne plany i emocjonalną bliskość.

Często bardzo bolesny okazuje się także sam fakt życia w dwóch różnych rzeczywistościach. Jedna osoba wierzyła, że zna prawdę o swoim związku, podczas gdy druga prowadziła równolegle inną relację.

Badania wskazują pewne średnie różnice między kobietami i mężczyznami w reakcjach na zdradę seksualną i emocjonalną, ale w praktyce terapeutycznej dużo ważniejsze jest pytanie: co właśnie ta zdrada znaczy dla tej konkretnej osoby?

Czy oznacza: „nie jestem atrakcyjny”?„Nie byłam dla niego ważna”?„Całe nasze życie było kłamstwem”?„Nie mogę ufać własnej ocenie rzeczywistości”?„Zostałem zastąpiony”?

Dopiero zrozumienie tego znaczenia pozwala pracować z prawdziwą raną.


Czy trzeba wiedzieć wszystko?


Po zdradzie osoba zraniona często chce znać każdy szczegół. Jest to zrozumiałe. Mózg próbuje odzyskać kontrolę nad rzeczywistością, która nagle okazała się inna, niż się wydawała.

Zwykle potrzebne są podstawowe informacje: jak długo trwała relacja, czy się zakończyła, czy nadal istnieje kontakt, czy były inne zdrady, czy pojawia się ryzyko zdrowotne.

Nie zawsze jednak pomocne jest poznawanie wszystkich szczegółów seksualnych czy odtwarzanie każdego spotkania krok po kroku. Takie obrazy mogą później wracać obsesyjnie i utrudniać proces zdrowienia.

W terapii warto więc odróżniać informacje potrzebne do odzyskania orientacji od tych, które zwiększają cierpienie, nie dając realnej odpowiedzi.


Zaufania nie odbudowuje się obietnicą


Po zdradzie często padają słowa: „nigdy więcej”, „przysięgam”, „możesz mi zaufać”. Takie deklaracje mogą być ważne, ale same nie odbudowują bezpieczeństwa.

Zaufanie wraca wolniej niż słowa.

Odbudowuje się poprzez powtarzalne doświadczenie prawdomówności, przewidywalności, konsekwencji i gotowości do przyjmowania pytań drugiej osoby.

Czasem potrzebna jest przez pewien okres większa transparentność: jasność co do kontaktów, planów, wiadomości czy sytuacji, które wcześniej były źródłem niepewności. Nie chodzi jednak o stworzenie związku opartego na permanentnej kontroli. Celem jest stopniowe dojście do sytuacji, w której kontrola przestaje być potrzebna, bo bezpieczeństwo zaczyna wynikać z doświadczenia.

Osoba, która zdradziła, musi też często nauczyć się wytrzymywać fakt, że druga strona wraca do tego, co się wydarzyło. Zdanie: „ile jeszcze będziemy o tym rozmawiać?” może pojawić się bardzo szybko, podczas gdy odbudowa zaufania potrzebuje czasu.


Przebaczenie nie oznacza, że nic się nie stało


Przebaczenie po zdradzie nie oznacza zapomnienia. Nie oznacza stwierdzenia, że „to już nieważne”. Nie oznacza natychmiastowego odzyskania zaufania. I nie oznacza obowiązku pozostania w związku.

Można przebaczyć i zdecydować o odejściu.

Można też chcieć odbudować relację i przez długi czas nie być jeszcze gotowym do przebaczenia.

Terapia nie powinna wymuszać przebaczenia ani przyspieszać go. Jej zadaniem jest raczej stworzenie warunków, w których mogą pojawić się prawda, odpowiedzialność, zrozumienie i stopniowo odbudowywane bezpieczeństwo.

Dopiero na takim gruncie może powstać pojednanie — jeśli obie osoby tego chcą.


Dlaczego doszło do zdrady?


To jedno z najważniejszych pytań, ale również jedno z najbardziej podatnych na uproszczenia.

Rzadko wystarcza odpowiedź: „zdradziłem, bo nie było seksu” albo „bo czułam się samotna”.

W terapii warto sprawdzić znacznie więcej: co działo się w osobie, która zdradziła, jak radziła sobie z napięciem, samotnością, potrzebą uznania, potrzebą bycia pożądaną, impulsywnością, granicami czy alkoholem. Ważne jest także to, co działo się w samej parze: jak wyglądała komunikacja, bliskość, seksualność, rozwiązywanie konfliktów, wyrażanie potrzeb.

Czasem zdrada jest mocno osadzona w dynamice związku. Czasem wynika bardziej z indywidualnych trudności jednej osoby. Najczęściej obraz jest bardziej złożony.

Ważne jednak, aby pytanie „dlaczego?” nie zamieniało się w pytanie „czyja to wina?”. Celem jest zrozumienie mechanizmu po to, żeby nie odtworzyć go w przyszłości.


Czy każdą relację po zdradzie trzeba ratować?


Nie.

Terapia par po zdradzie nie powinna mieć z góry założonego celu: „musicie zostać razem”.

Czasem para dochodzi do decyzji: chcemy spróbować odbudować związek.

Czasem do decyzji: nie potrafimy albo nie chcemy dalej być razem, ale chcemy zakończyć tę relację odpowiedzialnie.

Obie decyzje mogą być wynikiem uczciwego procesu terapeutycznego.

Celem terapii jest pomóc zobaczyć sytuację możliwie jasno i podjąć decyzję świadomie, a nie utrzymać związek za wszelką cenę.


Jak wygląda terapia par po zdradzie?


Pierwszym etapem jest zwykle stabilizacja kryzysu. Para musi odzyskać minimum bezpieczeństwa, uporządkować najbardziej gwałtowne emocje i ustalić, czy relacja z osobą trzecią rzeczywiście się zakończyła.

Następnie przychodzi czas na zrozumienie tego, co się wydarzyło: jak zdradę przeżyła osoba zraniona, co doprowadziło do decyzji o zdradzie, co wcześniej działo się w relacji i jakie mechanizmy wymagałyby zmiany.

Kolejne etapy dotyczą odpowiedzialności, odbudowy zaufania, komunikacji, granic, emocjonalnej bliskości i stopniowego powrotu do intymności, również seksualnej.

Nie chodzi jednak o stworzenie dokładnej kopii tego, co było wcześniej.

Bo zdrada zwykle kończy pewien etap.

Dlatego jedna z najważniejszych rzeczy, jakie para może sobie powiedzieć, brzmi:

Nie próbujemy odtworzyć starego związku. Sprawdzamy, czy z tych samych dwóch osób może powstać nowy.


Terapia po zdradzie to także decyzja


Czasem największym pytaniem nie jest nawet: „Czy da się odbudować zaufanie?”.

Jest nim:

„Czy chcę jeszcze z tą osobą budować?”

I odwrotnie:

„Czy jestem gotów naprawdę budować z osobą, którą zraniłem, zamiast tylko chcieć, żeby przestała cierpieć?”

Zdrada może być końcem.

Ale nie zawsze musi być końcem związku.

Czasem staje się końcem jego wcześniejszej wersji.

A terapia zaczyna się właśnie w miejscu, w którym dwoje ludzi sprawdza, czy chce napisać dalszy ciąg już inaczej.


Robert Czeszkiewicz

Pracownia Logos

 
 
 

Komentarze


bottom of page