top of page
Szukaj

Wiedzieć to nie to samo, co zmieniać

27 wrz
4 minut(y) czytania

Dlaczego samo rozumienie swoich schematów nie zawsze prowadzi do zmiany


Czasem przychodzi moment, w którym nagle zaczynamy coś rozumieć. Dlaczego tak reaguję. Dlaczego znowu wybieram podobnego partnera. Dlaczego sięgam po alkohol, kiedy jestem napięty. Dlaczego tak trudno znoszę krytykę. Dlaczego nie potrafię odpoczywać. Dlaczego wracam do czegoś, o czym przecież wiem, że mi nie służy.

Takie odkrycia mogą być bardzo poruszające. Chaos zaczyna układać się w całość. Coś, co wcześniej wydawało się przypadkowe, nabiera sensu. Pojawia się ulga: „A więc o to chodzi”. To ważny moment. Ale nie zawsze jest to jeszcze moment zmiany.

Czasami samo rozumienie siebie daje tak dużą ulgę, że zaczynamy mieć wrażenie, jakby zmiana już się dokonała. Tymczasem zmieniła się przede wszystkim nasza opowieść o problemie.


„Wiem, dlaczego to robię” nie znaczy jeszcze „przestanę to robić”


Można bardzo dobrze znać własne schematy i nadal im ulegać. Ktoś wie, że sięga po alkohol, kiedy trudno mu wytrzymać napięcie, a mimo to wieczorem znowu pije. Ktoś rozumie, że wchodzi w destrukcyjne relacje z lęku przed samotnością, ale nadal wraca. Ktoś wie, że wybucha złością, kiedy czuje się lekceważony, i wciąż wybucha. Ktoś rozpoznaje, że kompulsywne zakupy poprawiają mu nastrój tylko na chwilę, ale nadal kupuje. Ktoś widzi, że pracuje ponad siły, ponieważ własną wartość uzależnia od osiągnięć, a mimo to nadal nie potrafi odpocząć.

Wiedza o mechanizmie może bardzo pomóc. Ale schemat nie przestaje działać tylko dlatego, że został nazwany.


Kiedy refleksja zastępuje zmianę


Zwykle myślimy, że przed zmianą chroni nas brak świadomości. Czasem rzeczywiście tak jest. Istnieje jednak bardziej subtelna możliwość: przed zmianą może chronić nas także bardzo rozwinięta refleksyjność.

Możemy czytać książki psychologiczne, słuchać podcastów, chodzić na terapię, prowadzić dziennik, modlić się, analizować dzieciństwo i rozpoznawać własne schematy. Możemy godzinami rozmawiać o tym, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. I jednocześnie nie zmieniać żadnego konkretu.

Wtedy refleksja przestaje być drogą do zmiany, a zaczyna pełnić funkcję środka uspokajającego. Możemy wręcz ogrzewać się przy własnym wglądzie, nie ruszając z miejsca.

Rozumienie siebie potrafi być przyjemne. Daje poczucie głębi, porządku i kontroli. Pozwala powiedzieć: „już wiem, co się ze mną dzieje”. Problem zaczyna się wtedy, kiedy życie nadal wygląda dokładnie tak samo.


Zmiana zaczyna się wcześniej, niż nam się wydaje


Wiele naszych zachowań nie rozpoczyna się w chwili, w której je wykonujemy. Zaczynają się dużo wcześniej: od zmęczenia, samotnego wieczoru, alkoholu w domu, otwarcia aplikacji, jednego kontaktu, wejścia w miejsce, które regularnie uruchamia ten sam ciąg, albo od pozostawienia sobie furtki.

Kiedy impuls jest już bardzo silny, wymagamy od siebie ogromnej samokontroli. Tymczasem najwięcej wolności często mieliśmy pół godziny, kilka godzin albo nawet dzień wcześniej.

Dlatego zmiana nie zawsze polega na tym, żeby mocniej ze sobą walczyć. Czasem trzeba przebudować warunki, w których działamy.

Może to oznaczać, że nie kupimy alkoholu „na wszelki wypadek”, ograniczymy kontakt, który ciągle otwiera tę samą historię, usuniemy aplikację, która regularnie uruchamia stary schemat, zaplanujemy wieczór wcześniej, postawimy granicę, zanim napięcie stanie się bardzo silne, poprosimy kogoś o wsparcie albo zdecydujemy się na psychoterapię.

W pewnym momencie warto powiedzieć sobie:

Nie potrzebuję już kolejnego wyjaśnienia schematu. Potrzebuję warunków, w których schemat będzie miał mniej okazji do przejęcia steru.


Podejmuj decyzje wtedy, kiedy widzisz jasno


Są chwile, kiedy widzimy własną sytuację znacznie wyraźniej. Być może rano, po odpoczynku. Być może po dobrej rozmowie, po sesji terapeutycznej albo po doświadczeniu, które jasno pokazało nam konsekwencje własnego zachowania.

Kilka godzin później perspektywa może wyglądać zupełnie inaczej. Dochodzą zmęczenie, napięcie, samotność, frustracja albo tęsknota. I nagle to, co rano było oczywiste, wieczorem zaczyna podlegać negocjacjom.

„Może jednak nic takiego się nie stanie.”„Tym razem będzie inaczej.”„Przecież mam prawo do przyjemności.”„To tylko jeden raz.”„Zasłużyłem na to.”„Potrzebuję tego.”

Dlatego czasem dobrze jest podjąć decyzję wtedy, kiedy widzimy jasno, zamiast czekać, aż impuls stanie się silniejszy.

To nie jest odbieranie sobie wolności. To korzystanie z wolności wtedy, kiedy mamy do niej największy dostęp.


Nie trzeba zmieniać całego życia naraz


Jednym z powodów, dla których odkładamy zmianę, może być jej ogrom.

„Muszę zmienić swoje życie.”

To zdanie potrafi przytłoczyć. Brzmi tak groźnie, że łatwo przełożyć zmianę na później.

Tymczasem życie rzadko zmienia się jednym monumentalnym postanowieniem. Znacznie częściej zmienia się w konkretnych momentach.

Nie muszę dziś wiedzieć, jak będę żył przez następnych dziesięć lat. Mogę zadać sobie znacznie prostsze pytanie:

Co moje rozumienie zmienia dzisiaj?

Co oznacza dziś wieczorem? Co zrobię inaczej w najbliższej sytuacji, w której zwykle uruchamia się stary schemat?

Wielkie deklaracje bywają mniej skuteczne niż jedna niewielka, konkretna decyzja.

Nie muszę dzisiaj naprawić całego życia. Mogę zrobić jedną rzecz inaczej.


Rozumienie powinno zejść z głowy do życia


Nie chodzi o to, żeby mniej myśleć. Nie chodzi o to, żeby przestać analizować siebie. Nie chodzi też o to, żeby lekceważyć wgląd.

Wgląd jest niezwykle ważny. Dzięki niemu dostrzegamy moment, w którym rozpoczyna się schemat. Rozpoznajemy emocje, potrzeby i mechanizmy, które wcześniej kierowały nami niemal automatycznie.

Ale samo rozumienie siebie nie zawsze prowadzi do zmiany.

W pewnym momencie to, co rozumiemy, powinno zejść z poziomu głowy do poziomu życia. Powinno stać się decyzją. Granicą. Rozmową, którą podejmę. Telefonem, którego nie wykonam. Miejscem, do którego tym razem nie pójdę. Prośbą o pomoc. Wieczorem, który zaplanuję inaczej.

Bo rozumienie nie jest przeciwieństwem zmiany. Jest jej początkiem.

Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy traktować początek jak metę.

Dlatego czasem warto przestać pytać wyłącznie:

„Czy już rozumiem, dlaczego tak robię?”

i zadać sobie jeszcze jedno, prostsze i trudniejsze pytanie:

Co zrobię dzisiaj inaczej, skoro już to rozumiem?


Robert Czeszkiewicz

Pracownia Logos

 
 
 

Komentarze


bottom of page